Connect with us

Społeczeństwo

Czy pieszy będzie mógł zgodnie z prawem iść po pasach z telefonem przy uchu?

Opublikowano

-

Ponieważ nie istnieje żadna wykładnia nowego prawa, a ministerstwo unika odpowiedzi związanej z nowymi przepisami – spróbujmy zastanowić się, czy aby na pewno zakazano pieszym rozmawiania przez telefon na przejściu?

Grafika informacyjna Komendy Głównej Policji. Policjanci użyli – jak wydaje się bardzo słusznie – piktogramu, który wskazuje na pieszego patrzącego w telefon. Źródło: KGP

Od początku zastrzegam – mój tekst ma na celu jedynie wywołanie dyskusji w sprawie, w której wiele osób poszukuje wskazówek. Pewności nabędziemy w Polsce prawdopodobnie dopiero, gdy w sądach zaczną zapadać rozstrzygnięcia dotyczące albo ukaranych pieszych, którzy nie zgodzą się ze zdaniem policji i mandatu nie przyjmą, albo po wypadkach z udziałem pieszych.

Obserwacja – czyli co?

Jedną z nowości w Prawie o ruchu drogowym od 1 czerwca będzie obostrzenie dla pieszych – zakaz przechodzenia przez przejście i jednoczesnego używania telefonów oraz innych urządzeń elektronicznych. Ale nie w każdym przypadku! To ustawodawca wyraźnie w przepisie zaznaczył. Ustawa nie będzie bowiem zabraniać korzystania z telefonów i urządzeń elektronicznych na przejściu dla pieszych, ale korzystania z nich w pewien, powodujący zagrożenie, sposób. Jaki?

Zacytujmy nowy przepis:

Art. 14  Zabronione zachowania pieszego.

Zabrania się:
(…)
„8) korzystania z telefonu lub innego urządzenia elektronicznego podczas wchodzenia na jezdnię lub torowisko lub przechodzenia przez jezdnię lub torowisko, w tym również na przejściu dla pieszych – w sposób, który prowadzi do ograniczenia możliwości obserwacji sytuacji na jezdni lub torowisku lub przejściu dla pieszych.”;

Jak to rozumieć? Spróbujmy pójść drogą, którą podsuwają sądowi biegli i eksperci zajmujący się poszkodowanymi w wypadkach drogowych. W sprawie przepisu nakazującego kierowcy ustępowanie „wchodzącemu” pieszemu odwołują się oni do słownikowego znaczenia słowa „wchodzący” i wywodzą z niego, iż jest to moment między byciem na chodniku a wkroczeniem na przejście. Dokąd zaprowadzi nas takie rozumowanie?

Sprawdźmy, co mówi Słownik Języka Polskiego o „obserwacji” – bo tej nie będzie mogło ograniczać korzystanie z telefonu czy innego urządzenia przez pieszego.

Za SJP PWN:

obserwacja
1. «uważne przyglądanie się czemuś lub komuś przez dłuższy czas; też: wynik takiego obserwowania»
2. «poddawanie pacjenta różnorodnym badaniom lekarskim w szpitalu w celu rozpoznania lub wykluczenia choroby»

Odrzucając – co oczywiste – znaczenie słowa jako poddawanie pacjenta badaniom lekarskim, w języku polskim „obserwacja” oznacza „przyglądanie się”. Co z kolei oznacza – «obejrzeć kogoś, coś ze wszystkich stron, dokładnie, uważnie przypatrzyć się komuś, czemuś». Trudno nie dojść do wniosku, że przyglądanie się – czyli uważne obserwowanie – umożliwia człowiekowi zmysł wzroku. I tylko ten. Nie da się powiedzieć, że coś obserwujemy uchem.

Rozważając nowy zapis ściśle ze słownikiem można by wnioskować, iż pieszym zakazano jedynie wlepiania wzroku w telefon czy inne urządzenie elektroniczne – i to w taki sposób, że uniemożliwia im to dokładne przypatrywanie się sytuacji na jezdni lub torowisku.

Trudno uznać, iż rozmowa przez telefon trzymany dłonią przy uchu, który nie uniemożliwia oczom pieszego śledzenia sytuacji na jezdni czy torowisku, będzie złamaniem nowego obostrzenia.  Gdyby chodziło o zakaz rozpraszania uwagi – to, co innego. Rozmowa, nawet przez zestaw głośnomówiący, uwagę rozprasza i dowodzą tego naukowe opracowania.

To samo dotyczy np. faktu posiadania słuchawek na uszach. One oczywiście odcinają dźwięki otoczenia – gdy sygnał jest w nich zbyt głośny – oraz dekoncentrują. Jednak trudno uznać, że ograniczają pole widzenia, a więc – że utrudniają obserwację.

Wydaje się więc dość właściwym użycie przez Komendę Główną Policji w informacji prasowej piktogramu z człowiekiem zapatrzony w telefon, a nie trzymającym go przy uchu. Inne obrazy – już często pojawiające się w mediach – przedstawiające pieszego po prostu rozmawiającego przez telefon trzymany przy uchu, wydają się w stosunku do nowej regulacji pewną nadinterpretacją.

Państwa pozostawiam z lekkim niedopowiedzeniem, zachęcając do własnych rozważań – jednocześnie jeszcze raz wskazując, iż nawet sam fakt rozmowy przez telefon powoduje rozproszenie uwagi. Dlatego dla własnego (i innych na drodze) dobra nie powinniście tego czynić ani jako piesi na pasach, ani jako kierowcy z zestawem głośnomówiącym.

Łukasz Zboralski