Connect with us

Społeczeństwo

List otwarty odwołanej szefowej GDDKiA. Tomala-Borucka przyznaje się do nagrania rozmowy

Odwołana w atmosferze skandalu p.o. dyrektora GDDKiA przyznaje się do zarejestrowania rozmowy z kontrkandydatem w konkursie na stanowisko szefa instytucji. Ujawnia, że przekazała z tej rozmowy notatkę służbową do MIR. Jej list otwarty każe stawiać kolejne pytania w tej sprawie

Opublikowano

-

Odwołana w atmosferze skandalu p.o. dyrektora GDDKiA przyznaje się do zarejestrowania rozmowy z kontrkandydatem w konkursie na stanowisko szefa instytucji. Ujawnia, że przekazała z tej rozmowy notatkę służbową do MIR. Jej list otwarty każe stawiać kolejne pytania w tej sprawie

Ewa Tomala-Borucka. Fot. GDDKiA

Ewa Tomala-Borucka napisała list otwarty do mediów. Fot. GDDKiA

Pełniąca obowiązki szefa GDDKiA Ewa Tomala-Borucka została odwołana w aurze tajemniczości. O jej dymisję wnioskowała minister infrastruktury i rozwoju Maria Wasiak. Dlaczego? MIR poinformowało, że „Decyzja o natychmiastowym odwołaniu Tomali-Boruckiej z funkcji p.o. Generalnego Dyrektora została podjęta ze względu na interes i dobro GDDKiA”. Ujawniono też, że resort w tej sprawie zawiadomił ABW.

Co jest w notatce MIR?

„Wprost” ustalił, że poszło o rozmowę ze startującym w nowym konkursie na szefa GDDKiA Mirosławem Sekułą. Miał zabiegać o spotkanie z Tomalą-Borucką m.in. przez byłego szefa Generalnej Dyrekcji Lecha Witeckiego. Tomala-Borucka spotkanie odbyła, ale je nagrała. Jak przyznaje teraz w liście otwartym – o zamiarze rejestrowania rozmowy poinformowała swoich współpracowników ze ścisłego kierownictwa GDDKiA. A po nagraniu sporządziła notatkę służbową, którą przekazała do Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju.

Dalej zaczyna się najbardziej tajemniczy obecnie wątek tej historii. Z listu otwartego Tomali-Boruckiej, do którego dotarliśmy, wynika, że następnego dnia po przekazaniu notatki do MIR, została zakwalifikowana do drugiego etapu konkursu na szefa GDDKiA. A dzień później odwołano ją z pełnienia obowiązków Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad. Dlaczego? Nie wiadomo.
Tomala-Borucka sugeruje dziennikarzom, że miało to silny związek z konkursem, którego ostatecznie nie rozstrzygnięto: „Zwracam uwagę Państwa na korelację czasową wszystkich działań podjętych przeciwko mojej osobie z prowadzonym przez Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju konkursem na stanowisko Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad, w którym brałam udział, przeszłam do kolejnego etapu i z którego po atakach na moją osobę, zdecydowałam się wycofać. Konkursu  ostatecznie jak wiemy nie rozstrzygnięto.” – pisze w liście otwartym.

Prokuratura, która prowadziła postępowanie w sprawie nagrania sporządzonego przez Tomalę-Borucką, umorzyła postępowanie. W liście twierdzi, że ABW i prokuratura nie przeprowadziły z nią „żadnych czynności” w tej sprawie.

Po odwołaniu z p.o. Dyrektora Generalnego Dróg Krajowych i Autostrad Ewa Tomala-Borucka wróciła do katowickiego oddziału GDDKiA, z którego po 3 tygodniach także została odwołana.

red

Poniżej cytujemy w całości list otwarty rozesłany do mediów przez Ewę Tomalę-Borucką:

„Katowice, dn. 15.06.2015r.

Szanowni Państwo,

W związku z  opublikowanym na łamach Gazety Wyborczej oraz portalu gazeta.pl i wyborcza.pl artykułu pt. „Platforma boi się nagrań. Premier Kopacz postawi na mniej znane twarze” autorstwa Wojciecha Czuchnowskiego i Renaty Grochal, który ukazał się w dniu 12.06.2015 r., z uwagi na kolejny bezprecedensowy atak na moją osobę oparty wyłącznie o nieprawdziwe i nie mające nic wspólnego z faktami „informacje” rzekomych informatorów autorów w/w artykułu, postanowiłam odnieść się do tematu osobiście.

Zgodnie z przysługującymi mi uprawnieniami przewidzianymi w Prawie prasowym  wystąpiłam już o dokonanie stosownego sprostowania nieprawdziwych informacji, jakie znalazły się w przedmiotowym artykule. Mam nadzieję, że zostanie to niezwłocznie dokonane bez konieczności występowania przeze mnie na drogę postępowania sądowego.

Z całą stanowczością podkreślam, iż informacja zawarta w przytoczonym artykule zgodnie, z którą:

„Nagrana ma być również rozmowa minister infrastruktury Marii Wasiak z Ewą Tomalą-Borucką, do niedawna szefową Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.(…). Według naszych informatorów Tomala Borucka zarejestrowała rozmowę z Wasiak w swoim gabinecie. Co dokładnie mówiły urzędniczki, nie wiadomo. -Tomala – Borucka miała u siebie nieformalne studio  nagraniowe i rejestrowała spotkania ze wszystkimi – twierdzi rozmówca „Wyborczej” ” jest informacja nieprawdziwą.

Oświadczam, że z Panią Minister Marią Wasiak spotkałam się podczas pełnienia przeze mnie obowiązków Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad nie więcej niż 6 lub 7 razy i nigdy żadne z tych spotkań nie odbyło się u mnie w gabinecie na ul. Wroniej 53 w Warszawie w siedzibie Centrali GDDKiA.

Nigdy też nie nagrałam żadnej rozmowy z Panią Minister Wasiak, ani z żadnym innym z moich gości, czy osób uczestniczących w spotkaniach ze mną.

Jedyną rozmową jaka podczas mojej pracy zawodowej na rzecz GDDKiA tj. od roku 2007 r. została przeze mnie utrwalona, była rozmowa do jakiej doszło w dniu 10 kwietnia 2015 r. z moim Gościem.

Przyczyną z powodu której zdecydowałam się na jej zarejestrowanie, był fakt, iż doszło do niej w bardzo dziwnych w mojej ocenie okolicznościach. Moje obawy wzbudziły w szczególności dwa fakty: telefoniczne zaanonsowanie Gościa przez mojego poprzednika na stanowisku p.o. Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad z informacją, że będzie się On ze mną kontaktował oraz wyjątkowo silna  determinacja mojego Gościa, aby do naszego spotkania – bez względu na porę dnia – mogło  dojść jeszcze przed upływem terminu składania zgłoszeń w postępowaniu konkursowym na stanowisko Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad, prowadzonym przez Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju. Jak dowiedziałam się później z doniesień medialnych, mój Gość również złożył dokumenty w prowadzonym postępowaniu konkursowym.

Z uwagi na powyższe,  jako urzędnik państwowy, kierujący centralnym urzędem administracji rządowej, zamierzający uczestniczyć w przedmiotowym postępowaniu konkursowym,nie mogąc odbyć tego spotkania w towarzystwie któregoś z moich współpracowników, zdecydowałam się na nagranie jej przebiegu o czym bezzwłocznie powiadomiłam moich najbliższych współpracowników ze ścisłego kierownictwa GDDKiA, którzy zostali również poinformowani przeze mnie o jej przebiegu. Z treści przedmiotowej rozmowy sporządziłam także szczegółową notatkę, która została przeze mnie przekazana do Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju na ręce Dyrektora Generalnego tego Urzędu.

W następstwie jej przekazania, Ministerstwo odstąpiło od dalszego prowadzenia postępowania kontrolnego w GDDKiA w sprawie postępowania konkursowego na stanowisko Generalnego Dyrektora DKiA. Następnego dnia zakwalifikowano mnie do II etapu tego konkursu, a w kolejnym dniu odwołano z pełnienia obowiązków Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad. Po kolejnych niespełna 3 tygodniach świadczenia pracy w śląskim Oddziale GDDKiA, odwołano mnie również z funkcji Dyrektora Oddziału tej instytucji w Katowicach. W żadnym z powyższych przypadków nie wskazano mi przyczyn tychże odwołań.

Obecnie nie świadczę już pracy na rzecz GDDKiA.

Jak wynika z informacji prasowych, Dyrektor Generalny Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju skierował do  Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zawiadomienie o możliwości ujawnienia przeze mnie innej osobie informacji pozyskanych w sposób nieuprawniony. Zawiadomienie to zostało następnie przez ABW przekazane zgodnie z właściwością do Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Postanowieniem z dnia 3 czerwca 2015 r. Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła wszczęcia postępowania w sprawie uznając, iż brak jest uzasadnionego podejrzenia popełnienia przeze mnie jakiegokolwiek czynu zabronionego. Zwracam uwagę, iż zarówno Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego jak i Prokuratura, nie wykonywały w tej sprawie żadnych czynności z moim udziałem. Powyższe fakty są mi znane jedynie z mediów.

Uwzględniając przedmiotową okoliczność, również informacja zawarta w artykule opublikowanym w dniu 12 czerwca 2015r. pod tytułem „Platforma boi się nagrań. Premier Kopacz postawi na mniej znane twarze” obejmująca stwierdzenie, że „(…)Sprawa ta jest obecnie przedmiotem postępowania prokuratury” jest informacją nieprawdziwą.

Zwracam uwagę Państwa na korelację czasową wszystkich działań podjętych przeciwko mojej osobie z prowadzonym przez Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju konkursem na stanowisko Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad, w którym brałam udział, przeszłam do kolejnego etapu i z którego po atakach na moją osobę, zdecydowałam się wycofać. Konkursu  ostatecznie jak wiemy nie rozstrzygnięto.

Odnosząc się raz jeszcze do wątku „studia nagrań” informuję, że jeśli gabinet Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad był wyposażony w jakąś instalacje do rejestracji spotkań (czego do tej pory nie stwierdzono) – to z całą pewnością bez mojej wiedzy i w takim przypadku również i ja znalazłabym się w gronie osób pokrzywdzonych.

Niestety z prawdziwym ubolewaniem stwierdzam, jak bezpośrednio wynika z treści wskazanego artykułu prasowego Gazety Wyborczej oraz portali: gazeta.pl i wyborcza.pl,  że w dalszym ciągu prowadzona jest przeciwko mojej osobie negatywna kampania medialna, oparta o nieprawdziwe informacje, bezpośrednio uderzające w moje dobra osobiste i mająca na celu zdyskredytowanie mojej osoby.

Kto i dlaczego ją prowadzi pozostawiam już Państwa ocenie.

Z poważaniem,

Ewa Tomala-Borucka”