Connect with us

Społeczeństwo

Nie wskażesz, kto kierował samochodem? OC pójdzie w górę

Opublikowano

-

Powiązanie wysokości składek OC z punktami karnymi – wzorem niektórych krajów – jest dobrym narzędziem. Jednak rządowa nowelizacja, która trafiła już do Sejmu, oznaczać może masowe podwyżki składek za każde, najmniejsze wykroczenie na drodze. A przecież chodzić powinno nie o zwiększenie wpływów ubezpieczycieli, tylko wpłynięcie na poprawne zachowanie się za kierownicą
Pieniądze Fot. CC0

W nowelizacji prawa dotyczącego kar dla kierowców nie powinno chodzić o automatyczne zwiększenie wpływów firm ubezpieczeniowych Fot. CC0

Punkty karne będą wpływać na wysokość składki OC – taka była zapowiedź rządu. Pomysł miał być kalką rozwiązań funkcjonujących m.in. w USA czy Wielkiej Brytanii. I trudno się z nim nie zgodzić. Jeśli do tej pory w szacowaniu ryzyka na drodze nie brano pod uwagę udokumentowanego mandatami od policji stwarzania zagrożenia, to znaczy, że nie uwzględniano jednego z najważniejszych czynników.

W Stanach Zjednoczonych dane o wykroczeniach kierowców stanowią najistotniejszy czynnik wpływający na cenę ubezpieczenia OC (35 proc.). Z kolei w Wielkiej Brytanii właściciele pojazdu zobowiązani są informować ubezpieczyciela o mandatach za wykroczenia na drogach. Gdy tego nie zrobią, a firma ubezpieczeniowa to odkryje, ich polisa zostanie wycofana – a potem naprawdę trudno znaleźć firmę, która zdecyduje się ubezpieczyć takiego klienta i są to już bardzo drogie polisy. Brytyjskie firmy uzależniają wzrost stawki od rodzaju wykroczenia. Podwyżki sięgają od 30 do nawet 100 proc. Najczęstszą przyczyną podwyżek jest przekraczanie limitów prędkości. Szacuje się, że wśród klientów płacących wyższe stawki, prawie połowa ponosi większy koszt za zbyt szybką jazdę.

W Polsce od lat ubezpieczyciele występowali z takim wnioskiem, by udostępnić im wiedzę o wykroczeniach kierowców. I wielu polityków zauważało też, że to może być dobre rozwiązanie. – Trzeba iść ścieżką, która prowadzi do znaczących postępów w zmniejszaniu liczby ofiar wypadków drogowych i taka opcja powiązania wysokości OC czy AC z tym, w jaki sposób porusza się kierowca ma walory racjonalności – mówił brd24.pl w 2018 r. Jerzy Polaczek, poseł PiS, wiceszef Komisji Infrastruktury i były minister transportu. – Jeśli towarzystwa ubezpieczeniowe i sam zainteresowany mieliby dostęp do takich danych, to myślę, że działałoby to stabilizująco na zachowania niebezpieczne. Oczywiście z jednym zastrzeżeniem – towarzystwa ubezpieczeniowe musiałyby też jasno postawić warunki w atrakcyjny sposób preferujące ludzi jeżdżących bezpiecznie i nie posiadających punktów karnych.

Wydaje się, że obawy posła Polaczka nie były na wyrost. Projekt nowelizacji prawa, który trafił do Sejmu, w tym zakresie wydaje się kontrowersyjny.

Przestępstwa na drodze

Zmiana, którą planuje rząd, ma się odbywać etapowo. Zanim powstanie system elektroniczny, w którym ubezpieczycielom będą przekazywane dane o wykroczeniach kierowców, mają oni otrzymywać dostęp do tej wiedzy w formie przejściowej.

O ile w innych krajach wzrost stawek uzależniony został od rodzaju wykroczenia – i mechanizm ten wycelowano głównie w agresywną jazdę – polskie zapisy w okresie przejściowym pozwolić mają na przesyłanie ubezpieczycielom informacji praktycznie o każdym wykroczeniu kierowcy. I każdym punkcie karnym.

W nowelizacji pojawił się zbiór przepisów, o których naruszeniu będą informowani ubezpieczyciele i na podstawie czego będą mogli podnieść składkę ubezpieczeniową.
Zaprojektowany nowy Art. 19.1 ustawy Prawo o ruchu drogowym nakazywał będzie informować zakłady ubezpieczeń o przestępstwach drogowych – złamaniu następujących paragrafów Kodeksu Karnego: art. 173, art. 174, art. 177, art. 178a, art. 180a lub art. 355. Zatem ubezpieczyciele będą dowiadywać się o tym, że kierowca doprowadził do katastrofy w ruchu lądowym lub sprowadził zagrożenie katastrofą w ruchu lądowym; że spowodował śmiertelny wypadek drogowy bądź taki, w którym doszło do ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz że prowadził pod wpływem alkoholu lub środków odurzających czy prowadził mimo cofnięcia uprawnień do kierowania.

O jakich wykroczeniach dowie się ubezpieczyciel?

W przypadku przekazywania informacji o przestępstwach popełnianych na drodze kontrowersji więc nie ma. Pojawiają się jednak, gdy spojrzymy na zakres wykroczeń drogowych, o których mają być informowane zakłady ubezpieczeń. W nowelizacji określono, że ubezpieczycieli będzie się informować o złamaniu następujących paragrafów Kodeksu wykroczeń: art. 86, art. 86b–88, art. 90, art. 92–94, art. 96, art. 97, art. 97a lub art. 98. Co to oznacza?

Ubezpieczyciele zostaną poinformowani o tym, że osoba posiadająca samochód stworzyła zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym (art. 86) – czyli m.in. otrzymają informację o kolizjach, ale tylko tych poważniejszych. Informacja zostanie też przekazana, gdy ktoś prowadząc pojazd w ogóle zagrozi na drodze innym osobom (art. 98 KW)

Idźmy dalej – ubezpieczyciele zostaną poinformowani o prowadzeniu pod wpływem alkoholu pojazdu mechanicznego – i to nie tylko w ruchu lądowym, ale i wodnym czy powietrznym (art. 87). Dostaną więc np. informację o tym, że ktoś sterował motorówką pod wpływem alkoholu.

Do ubezpieczycieli trafi też informacja o tym, że kierowca prowadził pojazd bez wymaganych świateł, albo pozostawił go bez wymaganego przepisami oświetlenia (art. 88) oraz, że tamował lub utrudniał ruch na drodze (art. 90).

Przekazywane też będą informacje o niezatrzymaniu się do kontroli (art. 92); nieudzieleniu pomocy ofiarom wypadku (art. 93) i prowadzenia pojazdu bez wymaganych uprawnień lub prowadzenia pojazdu niedopuszczonego do ruchu (art. 94).

Zgłoszone zostanie też to, że właściciel pojazdu dopuszcza do prowadzenia: dopuszcza: osobę niemającą sprawności fizycznej lub psychicznej
w stopniu umożliwiającym należyte prowadzenie pojazdu; osobę niemającą wymaganych uprawnień; osobę znajdującą się w stanie po użyciu alkoholu lub podobnie działającego środka; pojazd – pomimo braku wymaganych dokumentów stwierdzających
dopuszczenie pojazdu do ruchu; pojazd do jazdy – pomimo że pojazd nie jest należycie zaopatrzony w wymagane urządzenia i przyrządy albo pomimo że nie nadają się one do spełnienia swego przeznaczenia; do korzystania z pojazdu samochodowego w sposób niezgodny z jego
przeznaczeniem (art. 96).

Nie wskażesz, kto kierował – OC w górę

I tu ciekawostka – art. 96 penalizuje też tego, kto „wbrew obowiązkowi nie wskaże na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie”. To oznacza, że ubezpieczyciel dostanie informację o tym, iż np. właściciel pojazdu nie wskazał, kto kierował nim, gdy fotoradar wykrył przekroczenie prędkości. I będzie mógł podnieść stawkę OC. To wydaje się rozwiązaniem  kontrowersyjnym. Tym bardziej, że oddzielna regulacja ma w końcu zautomatyzować system karania kierowców przez automatyczne systemu nadzoru nad ruchem drogowym.

Wyższe OC prawie za wszystko?

Najbardziej kontrowersyjnie jest, gdy czytamy, że ubezpieczyciele dostaną też informację o naruszeniu art. 97 Kodeksu wykroczeń. Ten bowiem stanowi o naruszeniu „innych przepisów” ustawy Prawo o ruchu drogowym lub przepisów wydanych na podstawie tej ustawy. Tu otwiera się ogromny wachlarz wykroczeń, o których mają dowiadywać się ubezpieczyciele.

Będzie tu bowiem chodziło o rzeczywiście groźne wykroczenia takie jak przekraczanie dozwolonych prędkości, cofanie w tunelu, czy wyprzedzanie na przejściach dla pieszych lub bezpośrednio przed nimi, ale i o takie wykroczenia jak: jazda motorowerem czy motocyklem bez kasku; niezapięcie pasów bezpieczeństwa; niezgodne z przepisami przewożenie dzieci.
Co więcej, kwalifikacją z art. 97 KW jest też np.: używanie sygnału dźwiękowego w obszarze zabudowanym; oddalenie się od pojazdu, gdy silnik jest w ruchu czy niedostosowanie się do wiążących poleceń dawanych podczas osoby uprawnione do kontroli ruchu drogowego.

Można jeszcze wspomnieć, choć byłoby to wyjątkowo kuriozalne, gdyby takie dane miały trafiać do ubezpieczycieli, że łamanie art. 97 KW to także m.in.:  jazda rowerem bez trzymania co najmniej jednej ręki na kierownicy oraz nóg na pedałach czy podnóżkach; przechodzenie przez jezdnię w miejscach o ograniczonej widoczności, przebieganie przez jezdnią; jazda wierzchem bez uzdy; pędzenie zwierząt bez nadzoru;

Potrzebne uszczegółowienie

Tak ogólnie sformułowana nowelizacja zostawiłaby w rękach ubezpieczycieli decyzję o tym, za co i jak podwyższać posiadaczom pojazdów OC. I – jak wskazuje katalog informacji do przekazywania – mogły to by być decyzje szalenie szeroko interpretowane. Można by się nawet spodziewać, że posiadacze jakichkolwiek punktów karnych od razu otrzymaliby zwyżki ubezpieczeń OC – dotyczyłoby to obecnie ok. 4,5 mln kierowców, bo z ponad 22 mln kierowców aż 20 proc. ma na swoich kontach punkty karne.

W toku prac sejmowych i to już podczas pierwszego czytania na Komisji Infrastruktury posłowie wraz z ekspertami powinni wypracować katalog naruszeń prawa drogowego, który rzeczywiście można włączyć do szacowania stwarzania ryzyka na drodze. Ten katalog nie powinien obejmować wszystkich naruszeń – a jedynie te naprawdę groźne. Wówczas wiązanie punktów karnych i informacji o wykroczeniach ze stawkami OC można by uznać za instrument wpływania na zachowania kierowców, a nie jako automatyczną podwyżkę ubezpieczeń dla wielu.

Łukasz Zboralski