Connect with us

Społeczeństwo

„Niefortunna sytuacja”, sugerowanie, że pieszy przebiegał pijany. Tak bronią kierowcy, który zabił na pasach

Opublikowano

-

W sieci pojawiły się filmy, petycja i materiały w mediach, w których prawnicy i rodzina bronią sprawcy śmiertelnego wypadku jednocześnie oskarżając pieszego o „przebieganie” i bycie pijanym. Prokuratura ustaliła co innego – sprawdził portal brd24.pl. I dlatego wnioskowała o trzymiesięczny areszt, na który sąd się zgodził. Obrońcy: mamy dowody, które dopiero ujawnimy
Miejsce, w którym 23-letni Krzysztof S. zabił 40-letniego pieszego na pasach. Fot. Policja

Miejsce w Olszynie, w którym 23-letni Krzysztof S. zabił 40-letniego pieszego na pasach. Fot. Policja

W sobotę wieczorem (20 marca) w miejscowości Olszyna 23-letni Krzysztof S. uderzył w 40-latka znajdującego się na przejściu dla pieszych. Mężczyzna zmarł następnego dnia w szpitalu. Młody kierowca – na wniosek prokuratury – został zatrzymany na trzy miesiące.

Jego sprawa stała się medialna, głównie za sprawą radcy prawnego i rodziny, która w lokalnych mediach szkicuje wspaniały obraz sprawcy wypadki, jednocześnie obciążając za wypadek nieżyjącego pieszego.

Taki materiał filmowy – zatytułowany „O co proszą rodzice chłopaka, który potracił śmiertelnie człowieka na pasach” – pojawił się w lokalnej odsłonie serwisu Istotne.pl. Na filmie radca prawny z Bolesławca Wojciech Kasprzyk rysuje wspaniałą postać 23-letniego kierowcy. Stwierdza m.in., że „sprawa jest bardzo kontrowersyjna”. – Mamy do czynienia z bardzo młodym chłopcem, który wieczorem jechał po książki do swojego przyjaciela. Jest studentem – opowiada na filmie radca Kasprzyk. – Jest osobą, która opiekuje się swoimi schorowanymi rodzicami. Jest jedyną osobą rodziców tak naprawdę – dodaje.

Radca zaznacza, że nie zgadzają się wraz z rodziną na osadzenie 23-letniego Krzysztofa w areszcie tymczasowym. Nie zgadzać mają się też na to znajomi kierowcy, którzy nadesłali już – według radcy – 200 petycji o zwolnienie kierowcy z aresztu.

W filmie wykorzystano też wypowiedź Dawida Kołodzieja, prezesa Towarzystwa Psychopedagogicznego, który skupia się na traumie rodziny sprawcy wypadku. Towarzystwo uruchomiło w sieci akcję „Więzienie NIE dla Krzyśka!”. Na stronie tej akcji wielką czcionką zaczyna wstęp o zdania „Wypadki chodzą po ludziach!” – tak, jakby wydarzały się niezależnie od ludzkich zachowań i decyzji. Dalej o wypadku przeczytać możemy m.in.: „Niestety sytuacja z jaką się spotkał była niefortunna. Zginął człowiek. Nikt tego nie chciał”.

Na filmie oprócz rysowanie wspaniałej postaci 23-letniego sprawcy wypadku pojawiają się też treści mające obciążać ofiarę wypadku. – Już wiemy, że osoba, która nie żyje, oczywiście przykro nam z tego powodu, była pod wpływem alkoholu – mówi na filmie radca prawny Wojciech Kasprzyk. Dowód? – Piszą komentarze w Internecie ludzie, mieszkańcy, którzy widzieli, że ta osoba była pod wpływem alkoholu – argumentuje Kasprzyk.
Radca prawny w tej sprawie posunął się jeszcze dalej w rozmowie z portalem Eluban.pl. Powiedział tam: „Fakty są takie, że poszkodowany miał 1,5 promila alkoholu we krwi i wbiegł na przejście dla pieszych”.

Film ma konkretny cel i tego radca Kasprzyk nie ukrywa. Zapowiada, że jako obrona zrobią wszystko, aby młody chłopak wyszedł z aresztu śledczego.

W materiałach w mediach brak jednak najważniejszych informacji – jakie były okoliczności wypadku, że sąd zgodził się z wnioskiem prokuratury i zastosował trzymiesięczny areszt wobec 23-latka. Co wydarzyło się na przejściu na pieszych 20 marca w Olszynie?

Pieszy odrzucony na dużą odległość, wisiał na płocie. Śledczy: prędkość na pewno była duża

Jak ustalił portal brd24.pl wypadek był makabryczny. 23-latek wjechał w mężczyznę na pasach tak, że poszkodowany został odrzucony na dużą odległość od przejścia. Gdy na miejsce dotarli ratownicy, 40-letni pieszy wisiał głową w dół na płocie. Jego obrażenia, zwłaszcza głowy, były bardzo duże. Tak duże, że w efekcie zakończyły się zgonem.

Miejsce wypadku jest dobrze oznakowane i oświetlone. Według dziennikarzy lokalnego portalu przejście dla pieszych jest dobrze widoczne z ok. 200 m. Ale miejsce cieszy się złą sławą – kierowcy jeździć mają tam o wiele za szybko. „Jeżdżą tą drogą jak wariaci, a najgorsi są kierowcy, którzy wjeżdżają do Olszyny z góry od strony Gryfowa, wtedy naprawdę strach przez drogę przechodzić” – przytacza relacje mieszkańców portal Eluban.pl.

W tej chwili nie ma żadnych dowodów na to, że pieszy był pod wpływem alkoholu – a już w ogóle nie wiadomo, skąd radca prawny mógł podać liczbę promili w organizmie ofiary. Ustaliliśmy, że badania toksykologiczne po wypadku jeszcze nie zostały zlecone.

W dodatku śledczy zwracają uwagę, że w tej sprawie nawet potencjalna nietrzeźwość pieszego nie będzie miała znaczenia. – Niezależnie od tego, czy ktoś jest nietrzeźwy czy nie i prawidłowo przechodzi przez przejście dla pieszych, to nie może zostać tak uderzony przez kierowcę samochodem – zaznacza prokurator Tomasz Czułowski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze.

Śledczy są przekonani, że 23-letni Krzysztof jechał z dużą prędkością w miejscu, gdzie znajduje się przejście dla pieszych. – Dokładne ustalenia zostaną dopiero poczynione przez biegłych, ale musiała to być prędkość znacznie przekraczająca dopuszczalną w tym miejscu. Wskazują na to okoliczności – pieszy został odrzucony po uderzeniu na dużą odległość [edytowane – początkowo prokurator podał nam informację o odrzuceniu na „kilkaset metrów”, tę informację, jako omyłkową, sprostował], jego obrażenia były liczne – wylicza prokurator Czułowski.
Dementuje też oskarżenia obrońcy kierowcy o rzekomym wbiegnięciu na przejście. – Z materiałów, które w tej sprawie zgromadziliśmy, wynika, że pieszy prawidłowo przechodził przez przejście. I to przechodził z lewej strony na prawą patrząc od strony nadjeżdżającego kierowcy, który w niego wjechał – opowiada Czułowski. Taka informacja zbieżna jest m.in. z relacją brata ofiary, który przechodził z nim wówczas przez przejście. Według lokalnych mediów ofiara w momencie wypadku znajdowała się na środku „zebry”.

Prokuratura uznała, że niekaralność jest czymś normalnym w przypadku młodego wieku kierowcy, ale nie jest ona żadnym atutem w tej sprawie. Dlaczego uznała, że 23-latka należy zatrzymać na trzy miesiące? – Bo okoliczności tej sprawy świadczą o tym, że może grozić mu surowa kara pozbawienia wolności. Taka grożąca mu kara może go skłaniać do mataczenia w sprawie a nawet do ucieczki – odpowiada prokurator Czułowski. – To dlatego został skierowany do sądu wniosek o areszt tymczasowy. I sąd nie tylko taką ocenę podzielił, ale w uzasadnieniu zgody na areszt te okoliczności uwypuklił – dodaje.

EDYTOWANE:

Obrona 23-letniego Krzysztofa złożyła jeszcze zażalenia na decyzję o tymczasowym aresztowaniu. – W tej sprawie jest bardzo wiele przekłamań – powiedział brd24.pl radca prawny Wojciech Kasprzyk. – Mamy dowody w tej sprawie, które dopiero ujawnimy i wówczas wszyscy zobaczą to zdarzenie w zupełnie innym świetle – zapowiada.

Łukasz Zboralski