Connect with us

Społeczeństwo

NIK: setki tysięcy niesprawnych aut na polskich drogach. Przechodzą lipne przeglądy

Najwyższa Izba Kontroli potwierdziła to, co na brd24.pl pisaliśmy od dawna: stacje kontroli pojazdów masowo zatwierdzają przeglądy niesprawnym samochodom, starostowie prawie nie kontrolują stacji, a policja ukrywa prawdziwe dane o wypadkach, do których przyczyniła się techniczna niesprawność pojazdów

Opublikowano

-

Najwyższa Izba Kontroli potwierdziła to, co na brd24.pl pisaliśmy od dawna: stacje kontroli pojazdów masowo zatwierdzają przeglądy niesprawnym samochodom, starostowie prawie nie kontrolują stacji, a policja ukrywa prawdziwe dane o wypadkach, do których przyczyniła się techniczna niesprawność pojazdów

Rdza na samochodzie. Fot. Christopher Ziemnowicz/wikipedia

W Polsce przeglądy techniczne przechodzą nawet samochody, w których gniją progi i inne elementy. Fot. Christopher Ziemnowicz/wikipedia

Ten wstrząsający obraz pracy polskich stacji kontroli pojazdów jest dobrze znany – teraz jednak niejako urzędowo potwierdziła go kontrola NIK.

Po polskich drogach jeżdżą setki tysięcy pojazdów, które nie powinny zostać dopuszczone do ruchu ze względu na zły stan techniczny. Stacje kontroli pojazdów zatwierdzają przeglądy takim pojazdom, stempel w dowodzie rejestracyjnym można zdobyć bez problemu. Ponad połowa stacji skontrolowanych przez NIK wykonywała badania samochodów powierzchownie – w niepełnym zakresie lub urządzeniami, które nie spełniały wymagań. Starostowie, których obowiązkiem jest nadzorowanie stacji kontroli pojazdów, prawie tego nie robią.

Państwowy system kłamstwa

To, że taka masa niesprawnych pojazdów porusza się codziennie po drogach z pewnością wpływa na liczbę wypadków i kolizji. Jednak – co zauważaliśmy w brd24.pl wielokrotnie – w oficjalnych statystykach Komendy Głównej Policji dane o wypadkach spowodowanych techniczną niesprawnością pojazdu są drastycznie zaniżane. W Niemczech tego rodzaju wypadki stanowią ok. 7 proc. Według oficjalnych danych polskiej policji u nas wypadków z takiego powodu wydarza się… 0,12 proc.!

pojazdy-wykres-5-wiek-pojazdu-a-wypadki

Dlaczego stacje kontroli pojazdów rozdają pieczątki na prawo i lewo, a policja ukrywa skalę problemu bezpieczeństwa? Odpowiedź jest prosta: Polacy są wciąż relatywnie ubodzy i jeżdżą starymi samochodami. Żaden z rządów do tej pory nie miał odwagi zmusić rodaków do tego, by auto, choć stare, było jednak sprawne. Wątpliwe, by odważył się na to obecny rząd.

Co ustaliła NIK

NIK zbadała w jaki sposób dopuszczane są pojazdy do ruchu drogowego na terenie 21 powiatów. Do udziału w kontroli zaproszono Transportowy Dozór Techniczny – wyspecjalizowany organ sprawdzający m.in. każdą nową Stację Kontroli Pokazdów przed jej uruchomieniem. Na terenie skontrolowanych powiatów funkcjonowało 245 stacji kontroli pojazdów, w których badania wykonywało 716 diagnostów. Organy kontroli ruchu drogowego zatrzymały w latach 2010-2016 ponad 114 tys. dowodów rejestracyjnych i przesłały do skontrolowanych starostów.

Niemal wszystkie starostwa (19 z 21 skontrolowanych) nie przeprowadzały obowiązkowych, corocznych kontroli stacji kontroli pojazdów, bądź przeprowadzały je po terminie. W ich trakcie bada się wówczas prawidłowość przeprowadzania badań przez diagnostów, warunki lokalowe i wyposażenie stacji oraz prawidłowość dokumentowania przebiegu badań. W konsekwencji wydłużał się okres, w którym działalność SKP pozostawała poza nadzorem. Trzy starostwa w latach 2014-2015 nie przeprowadziły okresowej, corocznej kontroli we wszystkich nadzorowanych stacjach. W rezultacie niektóre stacje diagnostyczne funkcjonowały poza kontrolą nawet przez kilkanaście lat. W pozostałych 16 starostwach termin obowiązkowych kontroli SKP był przekraczany nawet o 7 miesięcy.

Kontrola z uprzedzeniem – nie przyjeżdża żaden klient

Starostowie nie korzystali z możliwości przeprowadzenia w określonych przypadkach kontroli bez zawiadomienia. Co więcej w pięciu starostwach określano termin rozpoczęcia kontroli, czego nie przewiduje ustawa o Swobodzie Działalności Gospodarczej. W tak zawiadomionych SKP nie można było ocenić pracy diagnostów, bo w dniu kontroli nie przyjechał ani jeden kierowca na badanie.

Nie przeprowadzano powtórnych kontroli w SKP, które dopuściły pojazdy do ruchu, a których stan techniczny został w niedługim czasie zakwestionowany przez policję. Nie podejmowano także powtórnych kontroli w tych SKP, w których przedstawiciele starostw stwierdzili nieprawidłowe wykonywanie badań przez diagnostów, bądź wobec braku pojazdów podczas planowych kontroli okresowych. Ustalono także, że starostowie nie przeprowadzali kompleksowych analiz prawidłowości wykonywania badań technicznych pojazdów i dokumentowania ich przebiegu, wykorzystując w tym celu prowadzone w SKP elektroniczne rejestry badań.

Starostowie nie interesowali się przyczynami zatrzymywania dowodów rejestracyjnych samochodów i analizą tych przyczyn w odniesieniu do SKP (i diagnostów), w których uprzednio poddano te pojazdy badaniom technicznym. Nie interesowali się również znaczną liczbą zatrzymanych dowodów rejestracyjnych ze względu na stan techniczny, a nieodebranych przez właścicieli pojazdów. Należy podkreślić, że w ciągu 6 lat do skontrolowanych urzędów przesłano ponad 114 tys. zatrzymanych dowodów, z czego ponad 14 tys. nie zostało odebranych. Kontrolerzy NIK stwierdzili przy tym brak współpracy z odpowiednimi kompetencyjnie organami policji w celu sprawdzenia, czy pojazdy te nie są nadal użytkowane w ruchu drogowym. Niestety znaczna liczba takich pojazdów nadal poruszała się po drogach. Ustalono – na przykładzie zatrzymanych przez policjantów z Zamościa 50 dowodów rejestracyjnych – że dziewięć pojazdów pomimo nieprzedstawienia zaświadczenia o pozytywnym wyniku badania technicznego nadal uczestniczyło w ruchu drogowym, a jeden z nich nawet pomimo trzykrotnej kontroli drogowej. Do pozytywnych wyjątków należał Urząd Miasta Suwałki, gdzie wskutek prowadzonych analiz wszczęto 18 postępowań wyjaśniających zakończonych cofnięciem uprawnień jednemu z diagnostów.

Istotne usterki w Niemczech wykrywane u 23 proc., w Polsce – 2 proc. pojazdów

Bezpośrednie badanie czynności wykonywanych przez diagnostów podczas kontroli 51 pojazdów wykazało, że ponad połowę pojazdów (29) zbadano nieprawidłowo – diagności pomijali szereg czynności do których zobowiązują ich przepisy lub niedokładnie je wykonywali, używali też przyrządów kontrolno-pomiarowych, które nie posiadały stosownego dopuszczenia do eksploatacji. Mimo to połowę samochodów (15) dopuszczono do ruchu. W trakcie kontroli stwierdzono również, że w przypadku 20 pojazdów nieprawidłowo skontrolowano poziom emisji szkodliwych składników spalin, z czego 9 z tych pojazdów dopuszczono do ruchu. Na nieprawidłowe wykonywanie badań wskazywali również policjanci z garnizonów obejmujących właściwością skontrolowane starostwa. Podczas kontroli (w porozumieniu z NIK) stanu technicznego pojazdów wyjeżdżających z SKP bezpośrednio po badaniach, ujawnili aż 17 przypadków dopuszczenia pojazdu do ruchu, pomimo ich niesprawności, bądź w ogóle bez sprawdzenia stanu technicznego. Podkreślić należy, że kontrole te zostały prowadzone jedynie w rejonach wybranych stacji diagnostycznych, w określonych dniach i w krótkim okresie.

Diagności pomimo ujawnienia w trakcie badań diagnostycznych poważnych usterek dotyczących m.in. układów: hamulcowego, kierowniczego, zawieszenia pojazdu i oświetlenia nie zatrzymywali dowodów rejestracyjnych, co jest ich obowiązkiem. Z kolei starostowie w powyższych sytuacjach nie cofali uprawnień diagnostom, co z kolei jest ich obowiązkiem.

NIK zwraca uwagę na niski odsetek badań zakończonych wynikiem negatywnym w Polsce. Odsetek badań diagnostycznych, gdzie wykryto usterki istotne lub stwarzające zagrożenie wynosi ok. 2 proc., podczas gdy w Niemczech sięga 23 proc. badań (dane KBA – Federal Motor Transport Authority z 2014 r.).

W większości stacji diagności nie powinni mieć uprawnień

Kontrolerzy NIK ujawnili w 2/3 kontrolowanych starostw nieprawidłowości w zakresie wydawania uprawnień diagnosty. W efekcie z naruszeniem prawa nadano uprawnienia 86 diagnostom. Osoby te nie posiadały odpowiedniego wykształcenia technicznego, udokumentowanego odbycia szkolenia i zdania stosownego egzaminu, a także udokumentowanej odpowiedniej praktyki zawodowej. Szczególnie ważne jest to ostatnie, bowiem ok. 75 proc. z blisko 640 czynności badawczych (do których przeprowadzenia zobowiązują diagnostę przepisy), przeprowadza diagnosta, a następnie ocenia wyniki badań na podstawie własnego osądu, w oparciu o posiadaną wiedzę i doświadczenie zawodowe.

Ponad połowa skontrolowanych starostów (13) nie cofnęła uprawnień diagnostom, pomimo stwierdzenia nieprawidłowego przeprowadzania badań, a także pomimo zawiadomień z Policji, ITD lub prokuratury o nieprawidłowym przeprowadzaniu badań. Trzech spośród tych starostów nie zrealizowało powyższego obowiązku nawet wobec diagnostów skazanych w związku z wykonywaniem zawodu, w tym z orzeczonym zakazem wykonywania zawodu diagnosty.

red