Connect with us

Społeczeństwo

Przełom w polskiej policji! W końcu elektroniczny system do zbierania danych o wypadkach

Opublikowano

-

Komenda Główna Policji latami zapowiadała wprowadzenie „elektronicznej karty zdarzeń drogowych”. Jak ustalił portal brd24.pl w końcu to narzędzie wprowadzono do użycia. Od stycznia policjanci muszą tak rejestrować dane o wypadkach. Po raz pierwszy w Polsce mamy szasnę na gromadzenie rzetelnych danych w tej sprawie
W zderzeniu z sarną zginęli motocyklista i jego pasażerka Fot. Policja

Fot. Policja

Wszystko wskazuje na to, że zakończył się właśnie jeden z największych problemów dotyczących wiedzy o wypadkach w Polsce. Bowiem od lat opieramy się w kraju jedynie na danych zbieranych przez policję, a ta – jak było wiadomo od lat – gromadziła je w ręcznym systemie, który m.in. uniemożliwiał wpisanie kilku przyczyn wypadku. Stąd, jak wskazywali eksperci, mieliśmy zafałszowane dane. Policjantom najwygodniej było wpisać jako przyczynę „niedostosowanie prędkości do warunków na drodze”. Przez dekady nie wiedzieliśmy więc, co jeszcze składało się na to, że do wielu wypadków dochodziło.

W 2016 r. ten problem w oficjalnym raporcie wytknęła nawet Najwyższa Izba Kontroli. „Pomimo wysiłków Komendanta Głównego Policji nadal dużym problemem jest rzetelność i wiarygodność centralnych baz danych. Podstawowym rejestrem będącym źródłem większości tworzonych analiz dotyczących bezpieczeństwa w ruchu drogowym jest SEWiK (System Ewidencji Wypadków i Kolizji)” – wskazywał NIK. Kontrolerzy wytknęli m.in., że format lokalizacji GPS wprowadzany do SEWiK był niekompatybilny, więc trudno było potem w systemie zlokalizować rzeczywiste miejsce zdarzenia drogowego.

Na to samo NIK wskazał w niedawnym raporcie dotyczącym bezpieczeństwa pieszych w województwie kujawsko-pomorskim. „Nieprawidłowości w ich dokumentowaniu czy rejestracji danych w SEWiK stwierdzono w sześciu z siedmiu skontrolowanych komend i dotyczyły od 34 do 82 proc. zbadanych spraw (NIK już wielokrotnie sygnalizowała o nieprawidłowościach w prowadzeniu przez Policję statystyki zdarzeń drogowych w SEWiK). W konsekwencji brak lub nierzetelność tych informacji uniemożliwiały planowanie adekwatnych działań zapobiegawczych wobec konkretnych, szczególnie niebezpiecznych przejść dla pieszych” – napisali.

Od stycznia drogówka używa nowej aplikacji

Komenda Główna Policji latami zapowiadała zmiany i wprowadzenie elektronicznej karty zdarzenia drogowego. Jednak wciąż nie było efektów. Tymczasem – jak ustalił portal brd24.pl – zmiana weszła bez rozgłosu od stycznia tego roku. Policjanci przybywający do zdarzeń na drogach wypełniają elektroniczne karty zdarzeń za pomocą aplikacji.

„Z dniem 1 stycznia 2021 r. w Policji została uruchomiona aplikacja – elektroniczna karta zdarzenia drogowego (eKZD). W konsekwencji powyższego policjanci zobowiązani zostali do rejestracji w SEWiK kart zdarzeń drogowych za pomocą tej aplikacji, za wyjątkiem sytuacji, w których problemy techniczne lub inne okoliczności uniemożliwiałyby dokonanie rejestracji w tym trybie. W takim przypadku policjant obsługujący zdarzenie drogowe zobowiązany jest sporządzić kartę zdarzenia drogowego na dotychczasowych zasadach” – informuje brd24.pl insp. Leszek Jankowski, naczelnik Wydziału Opiniowo-Analitycznego Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.

Krajowa Rada BRD nadal nie zrobiła całościowej bazy

Lepsze – elektroniczne – zbieranie danych przez policję to wielka szansa na dokładniejszą wiedzę o tym, co jest przyczyną wypadków na polskich drogach. Zmiana jest wręcz epokowa.

Należy jednak odnotować, że to nie jedyne dane, jakimi powinniśmy dysponować w Polsce. Przede wszystkim nie mamy – i nikt ich na poziomie rządu nie gromadzi oraz nie spaja – danych o tym, jak ocena zdarzenia wykonana przez policję ma się do późniejszych orzeczeń sądowych (tam, gdzie po wypadkach prowadzone są postępowania).

W dodatku – i to też NIK wytknęła w 2016 r. – nie mamy nadal jednej spójnej bazy dotyczącej wypadków, która zespalała by też informację m.in. o późniejszym leczeniu poszkodowanych, jego kosztach. Takich danych nie gromadziło wówczas ani Ministerstwo Zdrowia ani NFZ i do dziś nie prowadzi.

Nikt z Ministerstwa Infrastruktury – a to tam funkcjonuje Krajowa Rada BRD – nie próbował też nawet stworzyć systemu, który wszystkie te dane (policji, NFZ) łączyłby z danymi od zarządców dróg (lokalnych i GDDKiA), choć NIK takie zadanie postawił przed resortem pięć lat temu. Nikt też nie odpowiedział za bezczynność w tej sprawie.

luz