Connect with us

Społeczeństwo

Stajesz przez zieloną strzałką. Ruszasz, a ona gaśnie. Czy dostaniesz mandat z sytemu kamer? BRD24.pl rozwiewa mit

Opublikowano

-

Odkąd w Polsce przybyło systemów RedLight, wyłapujących przejazdy na czerwonym świetle, kierowcy i – niestety – samorządowcy mówią o rzekomej niesprawiedliwości systemu. Według tych twierdzeń system ma łapać tych, którym zielona strzałka zgasła w trakcie przejeżdżania skrzyżowania. To mit. Dyrekcja CANARD GITD tłumaczy, że nikogo takiego kamery nie łapią
Zielona strzałka - sygnalizator S-2. Fot. Policja

Zielona strzałka pozwala w Polsce na warunkowy skręt w prawo. Kierowca musi najpierw zatrzymać się jak na STOP. Niestety, ponad 90 proc. kierowców w takich miejscach jedzie bez zatrzymywania się

W ostatnim czasie jak grzyby po deszczu wyrastały na polskich skrzyżowaniach kamery kontrolujące przejazdy na czerwonym świetle. Urzędnicy instalowali je na potęgę, bo muszą skończyć i tak już opóźniony unijny projekt. Dzięki dofinansowaniu z UE Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym do istniejących 25 systemów RedLihgt dołożyć mógł kolejnych 30. W sumie zainstalowano już 25 systemów z ostatniego projektu, a pięć jest w trakcie instalacji. Gdy ta się zakończy oko na kierowców będzie miało w sumie 55 systemów, z tego pięć na przejazdach drogowo-kolejowych.

Gdy w kolejnych miastach zaczynały działać kamery na skrzyżowaniach, w sieci przybywało kierowców zbulwersowanych nadzorem. Włączone kamery w pierwszych miesiącach przyłapywały tysiące jadących na czerwonym świetle na skrzyżowaniu, a kierowcy żalili się na rzekomo niesprawiedliwy system. Do dziś w Internecie przeczytać można wpisy rozżalonych mandatem i przekonujących, że wcale nie zawinili. Uważają, że padli ofiarami źle zaplanowanej sygnalizacji. To historia, która miała powtarzać się wszędzie. Chodzi o tzw. zielone strzałki na prawoskrętach. Według kierowców w każdym mieście, w którym zainstalowano RedLiht, pułapka polega na tym, że stają przed zieloną strzałką – co nakazuje prawo – potem ruszają, ale kątem oka widzą, że strzałka właśnie zgasła. I w takich sytuacjach system miał zarejestrować ich przejazd jako przejechanie na czerwonym świetle.

Prezydent Nowego Sącza wyłączył sygnalizator

Przekonanie o niesprawiedliwości systemu było tak powszechne, że wykorzystał je w kampanii samorządowej ubiegający się o reelekcję prezydent Nowego Sącza (wykorzystał zresztą z powodzeniem, bo ludzie na niego zagłosowali). Ludomir Handzel pisał do ITD gniewne pisma i przekonywał w sieci: „Bardzo duże wątpliwości, wręcz mój sprzeciw budzi kwestia, kiedy kierowca zatrzymuje się prawidłowo na zielonej strzałce, następnie chce opuścić skrzyżowanie i w ciągu jednej sekundy zmienia się światło na czerwone i gaśnie zielona strzałka, a kierowca otrzymuje mandat”.

Przy okazji takich protestów Handzel dokonał autokompromitacji, bo nagrał film, na którym opowiadał o wadach systemu RedLight i na tym filmie widać było kierowców, którzy za plecami przemawiającego prezydenta… przejeżdżali na czerwonym świetle.

Lokalne media nazwały skrzyżowanie „rondem grozy”, a prezydent zapowiedział, że wyłączy w ogóle zieloną strzałkę warunkowego skrętu, żeby kierowcy nie dostawali „niesłusznych mandatów”.

Z kolei kierowcy z Łodzi piszą w mediach społecznościowych, że ze strachu przed mandatem przestali w ogóle używać możliwości warunkowego skrętu w prawo przy zielonej strzałce. Stoją i czekają, aż na sygnalizatorze zapali się po prostu zielone światło.

Jak naprawdę działa RedLigt przy zielonej strzałce. Wicedyrektor CANARD tłumaczy

Z polskich badań wynika, że ponad 90 proc. kierowców nie zatrzymuje się przed zieloną strzałką. I to pozwalało wnioskować, że kierowcy raczej nie są karani niesłusznie. Portal brd24.pl postanowił jednak sprawę wyjaśnić dogłębnie. Pojechaliśmy do siedziby CANARD i rozmawialiśmy o tym, jak zaprojektowany jest system wykrywający przejazdy na czerwonym świetle.

– System RedLight działa tak, że rejestracja wykroczenia zaczyna się dopiero po 2 sekundach od zapalenia się czerwonego światła na sygnalizatorze. Nie inaczej jest w przypadku kierunkowych syngalizatorów S-2 do warunkowego skrętu w prawo. Dopiero dwie sekundy po zgaśnięciu tzw. zielonej strzałki system zaczyna rejestrować kierowców, którzy łamią prawo i jadą na czerwonym świetle – tłumaczy nam Damian Wiktorzak, zastępca dyrektora CANARD. – Dostajemy wiele wniosków od kierowców, którzy chcą się upewnić, czy na pewno popełnili to wykroczenie. Pracownicy CANARD przeglądają wówczas zarówno zdjęcia dokumentujące wykroczenie, jak i poklatkowy film. Widać na nich, że po prosto bardzo wielu kierowców w Polsce nie zatrzymuje się na zielonej strzałce, czy wjeżdża na skrzyżowanie wówczas, gdy ona już się nie pali.

Być może tysiące ukaranych kierowców, którzy uznali się za „ofiary systemu” po prostu wciąż nie rozumie, że przed sygnalizatorem S-2 należy się zatrzymać a nie tylko np. zwolnić? Jeśli tak jest, to widać, że system powoduje przyspieszoną edukację w tym zakresie. Bo na każdym nowym skrzyżowaniu system w pierwszych miesiącach rejestruje tysiące wykroczeń, a po tym okresie liczba kierowców przyłapywanych na przejechaniu na czerwonym świetle jednak gwałtownie spada.

Łukasz Zboralski