Connect with us

Społeczeństwo

To BMW było znane w Borzęcinie. Driftowano nim w środku nocy. Ludzie dzwonili na 112

Opublikowano

-

Mieszkańcy Borzęcina Dużego, w którym pijany kierowca zabił dziecko na chodniku, dobrze znali to BMW. Trzy tygodnie przed tragedią prosili o pomoc policję. – Jak tylko zobaczyłem wypadek, pomyślałem, o Boże, to jest właśnie ten samochód, którym szalano po ulicach – mówi portalowi brd24.pl Jarosław Stolarski, mieszkaniec wsi, dyrektor pobliskiej szkoły
Palenie opon samochodem BMW Fot. Beemwej/CC ASA 3.0

Zdjęcie ilustracyjne. Palenie opon samochodem BMW Fot. Beemwej/CC ASA 3.0

Wczoraj w Borzęcinie Dużym pijany kierowca BMW wypadł na chodnik i wjechał w dwóch chłopców. Jednego 12-latka ranił, drugiego zabił na miejscu. 26-letni mężczyzna miał blisko 3 promile alkoholu w organizmie.

Policja ujawniła, że kierowca nie był wcześniej karany. BMW, którym zabił dziecko nie należało do niego. Pożyczył je od kolegi z tej samej miejscowości. 26-latek mieszkał z ojcem i trójką braci. Jeden z jego młodszych braci chodził do szkoły z dzieckiem, któremu odebrał życie.

„Trzy tygodnie temu dzwoniliśmy na 112, to BMW szalało na naszej ulicy nocą”

Po śmiertelnym wypadku, w którym w Borzęcinie Dużym kierowca BMW zabił 12-latka stojącego na chodniku, mieszkańcy mają żal do policji. Dla wielu z nich to auto nie było anonimowe. Dobrze je znali. Bo pojawiało się na ulicach i jego kierowca zabawiał się w szalonej jeździe.

– To auto ktoś tu upalał na naszych ulicach co dwa-trzy dni – mówi brd24.pl Jarosław Stolarski. To mieszkający w Borzęcinie Dużym dyrektor szkoły z pobliskiego Piastowa. – Ja nie wiem, kto w tym aucie tak u nas szalał, bo kierowcy nie widziałem, ale uprzykrzał nam życie. Czasem już o 16 widać było kursującego po piwko. Najgorzej, że kręcił te bączki na asfalcie i hałasował na końcu naszej ulicy także w środku nocy, zdarzało się to i o 1 w nocy – relacjonuje.

Stolarski nie chciał tego tolerować. Około trzy tygodnie temu po kolejnych drogowych ekscesach zadzwonił na policję. – Nie pamiętam, na jaki numer dzwoniłem, prawdopodobnie na 112 – opowiada brd24.pl. Co zrobiła policja? – No nic. Powiedzieli, że przyjmują zgłoszenie i tyle – odpowiada. I dodaje: – Jak tylko zobaczyłem, co się stało wczoraj, tam gdzie zginęło to dziecko, jak zobaczyłem auto, powiedziałem: O Boże! To ten!

Dyrektor szkoły ma żal, że stróże prawa najwyraźniej nie zareagowali. Tym bardziej, że jego sąsiedzi – jak twierdzi – też zgłaszali niebezpiecznie jeżdżącego kierowcę BMW. – No ale policji tu widać nie było – mówi z wyrzutem Jarosław Stolarski. – Za to wczoraj to były u nas we wsi tłumy mundurowych. Tylko to już było za późno. Może i człowiek do siebie ma teraz też trochę żalu… Może trzeba było jakoś bardziej stanowczo reagować na to – zamyśla się.

Komenda Stołeczna Policji odpowiedziała brd24.pl, że takich zgłoszeń nie odnotowano.

26-latek został zatrzymany. Prokuratura z Pruszkowa, która prowadzi postępowanie w sprawie śmiertelnego wypadku zaplanowała jego przesłuchanie na niedzielę.

Łukasz Zboralski