Connect with us

Społeczeństwo

Po wypadku na Słowacji. 42-letni kierowca porsche zostanie w areszcie

Sąd w Dolnym Kubinie na Słowacji zdecydował, że 42-letni przedsiębiorca z Gdyni, który brał udział w szalonej jeździe i śmiertelnym wypadku, zostanie w areszcie tymczasowym. Pozostali dwaj uczestnicy pirackiej jazdy będą odpowiadać przed sądem z wolnej stopy. Kierowca ferrari musi jednak wpłacić wysoką kaucję

Opublikowano

-

Sąd w Dolnym Kubinie na Słowacji zdecydował, że 42-letni przedsiębiorca z Gdyni, który brał udział w szalonej jeździe i śmiertelnym wypadku, zostanie w areszcie tymczasowym. Pozostali dwaj uczestnicy pirackiej jazdy będą odpowiadać przed sądem z wolnej stopy. Kierowca ferrari musi jednak wpłacić wysoką kaucję

Śmiertelny wypadek na Słowacji. Fot. Słowacja policja

42-letni mieszkaniec Gdyni, kierowca porsche, który uderzył w skodę ze słowacką rodziną, na proces będzie czekał w areszcie tymczasowym – zdecydował sąd w Dolnym Kubinie. Fot. Policja Słowacka

Słowacki sąd rozpatrzył dziś wniosek tamtejszej prokuratury w sprawie kierowców z polski, którzy w szalony i niebezpieczny sposób poruszali się drogami w tym kraju – i w końcu doprowadzili do śmiertelnego wypadku, w którym zginął 57-letni Słowak.

Sąd zgodził się na areszt tymczasowy dla 42-letniego Marcina L., który kierował porsche cayenne – i który bezpośrednio zderzył się z prawidłowo jadącą słowacką rodziną. Grozi mu za to od dwóch do pięciu lat więzienia.

Na wolność wyjdą dwaj pozostali uczestnicy pirackiej jazdy. Syn poznańskiego biznesmena 27-letni Adam Sz., który kierował ferrari, będzie musiał jednak uiścić wysoką kaucję – według informacji słowackich portali ma ona wynieść 20 tys. euro.

Bez kaucji na wolność wyjdzie dziennikarz motoryzacyjny 26-letni Łukasz K., który szalał po słowackich trasach samochodem udostępnionym mu do testów dziennikarskich przez Mercedes-Benz Polska.

Łukaszowi K. i Adamowi Sz. grozi od sześciu miesięcy do trzech lat więzienia.

Prokuratura w Dolnym Kubinie zapowiedziała złożenie zażalenia na decyzję sądu w sprawie Łukasza K. oraz Adama Sz.

Polska policja przyznaje: wiele razy łapaliśmy ich na przekroczeniach prędkości

W rozmowie z TVN24 rzecznik Komendanta Głównego Policji insp. Mariusz Ciarka przyznał, że wszyscy trzej kierowcy, którzy będą sądzeni na Słowacji, są polskim policjantom drogówki dobrze znani. – Byli wielokrotnie karani za przekraczanie prędkości – ujawnił Ciarka.

Policjant nie ujawnił więcej informacji – nie wiadomo, czy po wielokrotnych zatrzymaniach polska drogówka próbowała skierować np. wnioski do sądu o odebranie tym kierowcom uprawnień.

red