Connect with us

Społeczeństwo

Żakowski o Kraśce jeżdżącym bez prawa jazdy: W Polsce mamy populistyczną nagonkę na elity

Opublikowano

-

Po Romanie Giertychu w zaskakujący sposób dziennikarza TVN skazanego przez sąd za jeżdżenie mimo utraty prawa jazdy broni Jacek Żakowski. „Wybitni utalentowani ludzie jak Piotr Kraśko są skarbem publicznym” – przekonuje publicysta
Piotr Kraśko, dziennikarz "Faktów" TVN Fot. Ralf Lotys (Sicherlich)/CC BY 4.0

Piotr Kraśko, dziennikarz „Faktów” TVN Fot. Ralf Lotys (Sicherlich)/CC BY 4.0

Jak ujawnił „Super Express” Piotr Kraśko po utracie prawa jazdy w 2015 r. za przekroczenie dopuszczalnej liczby punktów karnych, jeździł dalej samochodem. Wpadł w kwietniu podczas kontroli drogowej na Podlasiu. Sąd skazał za to przestępstwo na 7,5 tys. zł grzywny i zakaz prowadzenia pojazdów przez rok (choć mógł też orzec np. prace społeczne”.

Zdecydowana większość dziennikarzy postępowanie Kraśki potępiła. Zdarzają się jednak ludzie stający w jego obronie. Najpierw Roman Giertych na Twitterze radził „odczepić się” od Piotra Kraśki i twierdził, że to jego prywatna sprawa. Teraz dziennikarza, który latami jeździł mimo odebranego mu przez policję prawa jazdy, bronić publicznie postanowiła inny tuz dziennikarstwa – Jacek Żakowski.

„Skarb publiczny”

„W Polsce mamy populistyczną nagonkę na elity profesjonalne – lekarzy, prawników, dziennikarzy. To jedno z największych zagrożeń publicznych” – powiedział Żakowski o sprawie Kraśki portalowi Wirtualnemedia.pl. Przekonywał, że pracownik TVN jest znakomitym dziennikarzem i znawcą polityki zagranicznej. „Jeżdżąc z prawem jazdy jest tak samo świetnym dziennikarzem, jak bez prawa jazdy. To samo dotyczy innych profesjonalistów, z wyjątkiem zawodowych kierowców i polityków, którzy z wielu względów powinni być jak żona Cezara” – stwierdził Żakowski.

Zdaniem publicysty Kraśko nie powinien ponosić zawodowych konsekwencji za to, że – jak się okazało – latami lekceważył prawo i dopuszczał się przestępstwa prowadzenia pojazdu mimo cofniętych uprawnień. Uznał, że wstyd i zakłopotanie to dla takich ludzi „pewnie jest największa kara”.

„Wybitni, utalentowani ludzie jak Piotr Kraśko, są skarbem publicznym. Nie ma wielu takich. Jeśli będziemy marnowali ich pochopnie, to skażemy się na beztalencia i sami się ukarzemy” – dodał Jacek Żakowski.

ai