Connect with us

Społeczeństwo

Ścigali się w mieście prawie 200 km/h, zabili dwoje pieszych na przejściu. Polski sąd: to nie zabójstwo

Opublikowano

-

Finał sądowy głośnego wypadku, w którym młodzi kierowcy podczas nielegalnych wyścigów przez Jelenią Górę zabili dwoje ludzi na przejściu dla pieszych. Obaj skazani na więzienie, jednak sąd uznał, że nie było to „zabójstwo z zamiarem ewentualnym”. W Niemczech dokładnie w takich sprawach sądy skazują kierowców za „morderstwo”
Fot. CC0

Fot. CC0

W Sądzie Okręgowym w Jeleniej Górze zapadł wyrok w sprawie wypadku, do którego w październiku 2018 r. doprowadzili dwaj kierowcy urządzający sobie na miejskiej ulicy nielegalne wyścigi.

Kierujący seatem 25-letnie Łukasza O. ścigał się z  kierowcą vw golfa – 21-letniem Oskarem L. Jak dowodziła prokuratura obaj jechali przez miasto przekraczając dopuszczalną prędkość o 100 km/h i poruszali się nawet z prędkościami 160-180 km/h. Tak przejechali trzy skrzyżowania i sześć przejść dla pieszych. W końcu Łukasz O. na kolejnym przejściu uderzył w dwoje pieszych. 47-letnia kobieta i 57-letni mężczyzna przy tych prędkościach nie mieli cienia szans na przeżycie – oboje zginęli na miejscu.

Sąd zgodził się wówczas na tymczasowy areszt obu kierowców. Prokuratura postawiła mocny zarzut – uznała, że to było zabójstwo z zamiarem ewentualnym. Czyli, że mężczyźni jadąc w ten sposób godzili się na to, że kogoś mogą zabić.
Wyrok okazał się jednak inny. Jak relacjonował TVN24 sąd uznał, że mężczyźni nie dopuścili się zabójstwa z zamiarem ewentualnym. Łukasza O. uznał winnym wypadku ze skutkiem śmiertelnym i sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Skazał go na osiem lat więzienia oraz 10-letni zakaz prowadzenia pojazdów. Oskar L. za sprowadzenie niebezpieczeństwa w ruchu lądowym został skazany na 1,5 roku więzienia i trzyletni zakaz prowadzenia pojazdów.

Prokurator – za zabójstwo – domagał się 25 lat więzienia. Śledczy uważają, że ten zarzuty jest właściwy. – Jest to zarzut, który w materiale dowodowym jest w stanie zostać obroniony i wykazany – przekonywał prokurator Marcin Molęda. Także pełnomocnik rodziny jednej z ofiar wypadku stwierdził, że kary są niewspółmierne do czynów, których dopuścili się kierowcy. – Każde ściganie się z prędkościami autostradowymi na ulicach miasta (…) to godzenie się na zabicie innych ludzi. W związku z tym, w naszej ocenie, oskarżeni powinni być skazani za zabójstwo z zamiarem ewentualnym – cytował mec. Bartosza Łuca TVN24.

Niemcy – dokładnie taki sam wypadek. Sąd: to morderstwo

Na przykładzie wyroku z Jeleniej Góry można jaskrawo zobaczyć, jak wciąż łagodnie polski wymiar sprawiedliwości podchodzi do drogowych bandytów. Nie chodzi o wymiar kary pozbawienia wolności w latach, ale klasyfikację takich czynów oraz klasyfikację czynów, które mogą doprowadzić do takich tragedii.

Po wypadku w Berlinie, gdzie kierowcy nielegalnie ścigający się po ulicach doprowadzili do śmierci, Niemcy zaostrzyli prawo. W tamtejszym Kodeksie karnym (StGB) dopisano paragraf dotyczący „zakazanych wyścigów samochodowych (§ 315d). Kierowca, który bierze udział w takim wyścigu po publicznej drodze i kogoś zabije – może otrzymać karę od roku do 10 lat pozbawienia wolności. Jednak za samo zagrażanie życiu innych osób lub mieniu o znacznej wartości grozi już do pięciu lat więzienia. Kierowcy po prostu pędzący po drogach mogą być skazywani z tego paragrafu i grozi im do dwóch lat więzienia.

Jak to prawo stosowane jest w praktyce? W analogicznym przypadku jak w Jeleniej Górze – w niemieckim Moers dwaj kierowcy ścigali się na ulicach miejscowości w 2019 r. 22-latek jechał tam ok. 170 km/h, gdy staranował 43-latkę w małym samochodzie. Kobieta zmarła po trzech dniach od wypadku. Sąd okręgowy w Kleve skazał 22-latka za morderstwo. Drugi kierowca biorący udział w wyścigu został ukarany surowiej niż oczekiwała tego prokuratura – na pozbawienie wolności na trzy lata i dziewięć miesięcy za udział w nielegalnym wyścigu.

Za morderstwo w RFN został skazany też kierowca, który ukradł taksówkę i pędził nią 150 km/h w Hamburgu. Spowodował wypadek, w którym jedna osoba zginęła, a dwie zostały ranne. Federalny Trybunał Sprawiedliwości odrzucił apelację obrony w tej sprawie.

Janusz Popiel: w polskim kodeksie potrzebne „zabójstwo drogowe”

Niemcy nie są wyjątkiem. W 2016 r. włoski parlament przyjął ustawę wprowadzającą do kodeksu karnego przestępstwo zabójstwa drogowego. Grozi za nie minimum 8 lat więzienia (a maksymalnie – 18 lat). Taka kara grozi sprawcy wypadku, który jechał pijany (co najmniej 1,5 promila) albo przekroczył prędkość dopuszczalną o co najmniej 50 km/h.

Na łamach brd24.pl Janusz Popiel, szef Stowarzyszenia Pomocy Poszkodowanym w Wypadkach „Alter Ego” dwa lata temu apelował o zmianę prawa w Polsce i dodanie analogicznego zapisu w naszym kodeksie karnym [czytaj o tym].

„Wydaje się, że w naszym kraju, wzorem Włoch, warto rozpocząć dyskusję nad tym, czy do kodeksu karnego, w katalogu przestępstw przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji nie wprowadzić podobnego rozwiązania. Prokuratury i sądy otrzymałyby dodatkowe narzędzie. W przypadku sprawców wypadków drogowych ze skutkiem śmiertelnym, przy szczególnie drastycznym nasileniu winy sprawcy, nie byłoby potrzeby sięgania do katalogu przestępstw przeciwko zdrowiu i życiu (zabójstwa z zamiarem ewentualnym)” – pisał Popiel. I dodawał: „Mam nadzieję, że rozpoczniemy w Polsce dyskusję na ten temat”.

Niestety, taka dyskusja wciąż się w Polsce nie rozpoczęła.

luz