Kierowca zapłaci prawie 35 tys. zł za niewielką stłuczkę. W Polsce

Facebooktwittergoogle_pluslinkedin

W styczniu przy restauracji McDonald’s w Mrągowie doszło do kolizji samochodów. Niewinnie wyglądająca stłuczka będzie kosztować winnego kierowcę prawie 35 tys. zł. Skąd taka horrendalna kwota?

Stłuczka przy restauracji McDondald's w Mrągowie. Źródło: YouTube

Do stłuczki doszło przy restauracji McDondald’s w Mrągowie. Źródło: YouTube

Na filmie z tej kolizji, opublikowanym w serwisie YouTube, wszystko wygląda dość niewinnie. Ot, zwykłe zderzenie dwóch samochodów przy niewielkiej prędkości, do którego doszło w styczniu na terenie zarządzanym przez restaurację McDonald’s w Mrągowie.
Poszkodowany, kierowca samochodu kia, został uderzony przez wyjeżdżającego nagle z lewej strony kierowcę audi. Mimo, że zdarzenie miało miejsce poza drogą publiczną, to w takich miejscach – w zakresie dotyczącym unikania zagrożeń – również obowiązują regulacje Prawa o ruchu drogowym. Zatem kierowca audi powinien ustąpić pierwszeństwa, czego nie uczynił. Tyle widać na filmie.

Okazuje się jednak, że to zupełnie niecodzienna sprawa, która dla sprawcy zderzenia zakończyła się bardzo kosztownie.

 

Kierowca audi na szwedzkich numera rejestracyjnych… uciekł z miejsca kolizji – licząc pewnie, że jak poszkodowany zobaczy zagraniczne blachy, to sobie odpuści. Trafił jednak na świadomego kierowcę, który nie odpuścił. Poprosił o zabezpieczenie monitoringu w restauracji. Na jego szczęście zderzenie widział policjant po służbie, który rozpoznał sprawcę – młodego chłopaka z pobliskiego warsztatu samochodowego.

Nauczka za kilkadziesiąt tysięcy złotych

Policja w Mrągowie być może ukarałaby kierowcę audi wyłącznie za nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu, ale poszkodowany, w złożonym wniosku o wszczęcie postępowania, wniósł o ukaranie sprawcy również z innych artykułów: Kodeksu wykroczeń oraz – ewentualnie – właściciela pojazdu, za udostępnienie samochodu niedopuszczonego do ruchu. Ostatecznie sprawcy zebrało się z:
art. 98 kw – niezachowanie należytej ostrożności;
art. 94 par.2 kw – prowadzenie pojazdu niedopuszczonego do ruchu;
art. 97 kw – jazda bez ubezpieczenia OC.

Okazało się bowiem, że audi nie został przerejestrowane i nie mogło poruszać się na polskich drogach (został wyrejestrowany w Szwecji w listopadzie 2017 r.). Pojazd nie miał też ubezpieczenia OC.

Za pakiet wykroczeń Policja ostatecznie wystawiła sprawcy kolizji mandat na kwotę 1000 zł, który został przyjęty. Ale to nie wszystkie koszty, które będzie musiał ponieść. Naprawa samochodu kia wyniosła 29.084 zł i 60 gr. Tyle z UFG wypłaci poszkodowanemu ubezpieczyciel – i tyle potem wyegzekwuje od sprawcy kolizji. Dodatkowo kierowca audi zapłaci karę do UFG w wysokości 4.200 zł za poruszanie się pojazdem bez ubezpieczenia OC. A i to nie koniec – sprawcę kolizji, który zapłaci za nią blisko 35 tys. zł, czeka jeszcze proces. Poszkodowany kierowca kia zapowiedział wystąpienie z pozwem cywilnym o odszkodowanie z tytułu utraty wartości auta.

A zarządca drogi?

Nie da się ukryć, że sprawca kolizji zachował się wyjątkowo nieodpowiedzialnie i nagannie, za co będzie musiał słono zapłacić. Jednak uważny obserwator zauważy na filmie rzecz, która zapewne umknęła większości – samochód sprawcy poruszał się siłą bezwładności, na wprost, gdzie nie było już dokąd jechać. A poruszał się tak z powodu gołoledzi na drodze. Chwilę po tej kolizji, na tym samym parkingu, niedaleko od miejsca opisywanego zdarzenia, nastąpiła druga „stłuczka”. Dopiero wówczas kierownik restauracji wysłał pracownika do pobliskiego marketu po worek soli, którą posypali restauracyjny parking.

Kierownik restauracji mandatu od policji nie dostał. A szkoda, bo powinien – za niedopełnienie obowiązków, za stworzenie zagrożenia bezpieczeństwa na drodze. Worek soli powinien wysypać zanim samochody zaczęły się ślizgać i zderzać.

Ile kosztował worek soli, a ile usuwanie skutków tej kolizji – to każdy może policzyć sam. I niech przypomni o tym sobie, gdy złorzeczy na kolejne podwyżki ubezpieczeń OC.

Wiesław Migdałek