Connect with us

Rozmowy i opinie

Mateusz Grzeszczuk, GDDKiA: bariera linowa na obwodnicy Kobylanki nie przeszkodzi karetkom

Od początku grudnia GDDKiA rozdzieliła barierą linową pasy ruchu na obwodnicy Kobylanki, Morzyczyna i Zieleniewa, bo dochodziło tam do wielu wypadków. Część kierowców się zastanawia, jak teraz do wypadku dojadą ratownicy. – Bez problemu – odpowiada Mateusz Grzeszczak, rzecznik oddziału GDDKiA w Szczecinie.

Opublikowano

-

Od początku grudnia GDDKiA rozdzieliła barierą linową pasy ruchu na obwodnicy Kobylanki, Morzyczyna i Zieleniewa, bo dochodziło tam do wielu wypadków. Część kierowców się zastanawia, jak teraz do wypadku dojadą ratownicy. – Bez problemu – odpowiada Mateusz Grzeszczak, rzecznik oddziału GDDKiA w Szczecinie.

Mateusz Grzeszczuk, rzecznik oddziału GDDKiA w Szczecinie. Fot. GDDKiA

Do tej pory służby do wypadku dojeżdżały tam pod prąd. I teraz też będzie to możliwe – tłumaczy Mateusz Grzeszczuk, rzecznik oddziału GDDKiA w Szczecinie. I dodaje: – Poza tym barierę łatwo się demontuje i służby wiedzą, jak to robić. Fot. GDDKiA

Bariera linowa stanęła na obwodnicy Kobylanki, Morzyczyna i Zieleniewa, żeby nie ginęło tam tyle osób. Zresztą jest czasowo – do wybudowania drugiej jezdni tej drogi. Część kierowców zastanawia się jednak, jak teraz do wypadku dojadą np. karetki. Bo pasy są dość wąskie, biorąc pod uwagę fakt, że bariery są również na poboczach. Czy ratownicy dadzą radę w takich warunkach dotrzeć do poszkodowanych?
Mateusz Grzeszczuk, rzecznik oddziału GDDKiA w Szczecinie: Szerokość całej jezdni to 11 m. Bariera jest umieszczona po środku, czyli na jeden kierunek ruchu przypada ok. 5,5 m. Jeśli odejmiemy miejsce na barierę – niecałe 10 cm – to zostaje mniej więcej 5,45 m. Także w przypadku awaryjnej sytuacji, jeśli kierowcy zjadą do krawędzi jezdni, to karetka będzie mogła tamtędy przejechać.
Oprócz tego jest możliwość dojechania od drugiej strony. I tak to się właśnie do tej pory przy wypadkach na tej obwodnicy odbywało. Policja zamykała wjazd, a służby ratunkowe jechały do akcji pod prąd.

A czy te bariery daje się łatwo demontować, gdyby ratownicy docierali jadąc drugą jezdnią?
Oczywiście. Bariera jest łatwa do demontażu. Są nawet odcinki o długości ok. 100 m wskazane właśnie dla straży pożarnej. W nich ostatni element jest tak skonstruowany, że pozwala na szybkie rozebranie. Ale też każdy inny element bariery linowe daje się łatwo rozebrać. Wyciąga się słupki, liny kładzie na jezdni i można przejechać. To jest zaleta tego typu barier -można położyć liny na odcinku kilkudziesięciu metrów.

Naprawa bariery linowej na obwodnicy Kobylanki (Zachodniopomorskie). Fot. GDDKiA

Na zdjęciu z naprawiania bariery linowej na obwodnicy widać, że na jezdni zmieszczą się dwa samochody. Fot. GDDKiA

Jednak czy służby ratunkowe potrafią rozebrać tę barierę?
Nawet robiliśmy dla służb ratunkowych specjalne pokazy dotyczące demontażu barier linowych. Brało w nich udział naprawdę wiele osób ze straży pożarnej, policji i ITD. Oni wiedzą jak to robić i z pewnością nie będzie takiej sytuacji, że ktoś nie będzie wiedział, jak się do tego zabrać. Ale trzeba też podkreślić, że po to zamontowaliśmy barierę rozdzielającą kierunki ruchu, żeby właśnie nie dochodziło do wypadków.

Ale w samą barierę kierowcy już zdążyli uderzyć…
Od momentu zamontowania mieliśmy już dwie takie sytuacje. Sprawcy oddalili się z miejsca zdarzenia i nie zostali ustaleni, gdyż po uderzeniu w tą barierę pojazd zwykle może jechać dalej. Uszkodzona bariera została naprawiona za każdym razem w ciągu 48 godzin. Bo wymienia się same słupki, natomiast lina nadaje się do dalszego używania – ona już na etapie produkcji jest odpowiednio naprężana, co powoduje, że po uderzeniu samochodu nie traci swoich właściwości.

rozmawiał Łukasz Zboralski