Badania

Horror prędkości przed przejściami dla pieszych. Ujawniamy ministerialny raport

Opublikowano

-

Nawet 90 proc. kierowców przekracza dopuszczalną prędkość w okolicach przejść dla pieszych w Polsce. Piesi czują się dużo bardziej zagrożeni niż cztery lata temu. Z kolei mitem okazuje się rzekome częste wchodzenie na pasy przy patrzeniu w smarfona czy w słuchawkach na uszach – portal brd24.pl dotarł do ministerialnego raportu z badania zachowań w obrębie przejść dla pieszych

Rzadko który kierowca w pobliżu przejścia dla pieszych w Polsce nie przekracza dopuszczalnej prędkości. Fot. CC0

Poznaliśmy raport, którego długo nie chciało pokazać Ministerstwo Infrastruktury. Chodzi o wyniki  „Badania zachowań pieszych i relacji pieszy-kierowca wrzesień – grudzień 2018 r.”. Analizy prowadził Instytut Transportu Samochodowego w czterech województwach – w miastach i małych miejscowościach oraz na pozamiejskich odcinkach dróg z limitem prędkości 70 km/h. Badania terenowe objęły w sumie 7 tys. pieszych i ponad 32 tys. pojazdów. Dodatkowo przeprowadzono 800 ankiet z kierowcami i pieszymi.

To ważny raport, bo w Polsce – mimo ogólnego niewielkiego spadku liczby pieszych ginących w wypadkach – od trzech lat rośnie liczba pieszych zabijanych na przejściach. W ubiegłym roku w wypadkach na „zebrach”, za które odpowiadają głównie kierowcy, zginęło 271 osób (w sumie we wszystkich wypadkach drogowych zginęło 803 pieszych).

Dlaczego na zebrach w Polsce jest tak niebezpiecznie?

Za szybko przed pasami

Z opracowania wynika, że najpoważniejszym problemem w Polsce są prędkości, z jakimi poruszają się kierowcy w pobliżu przejść dla pieszych. Rzadko który nie przekracza dozwolonej prędkości znajdując się 100 m od przejścia.

W miastach i małych miejscowościach, czyli tam, gdzie dopuszczalna prędkość wynosi 50 km/h, aż 85 proc. kierowców dojeżdżających do przejścia dla pieszych przekraczało dopuszczalną prędkość.
Co najbardziej zatrważające – w najbliżej mierzonej odległości do przejścia, czyli 10 m, jeszcze wciąż 40 proc. kierowców jedzie szybciej niż dozwala ograniczenie.

Jeszcze większe zagrożenie dla pieszych kierowcy stwarzają w obszarach pozamiejskich – tam, gdzie dopuszczalna prędkość wynosi 70 km/h. Przy dojeżdżaniu do takich przejść dla pieszych aż 90 proc. kierowców jechało szybciej niż wynosi dopuszczalna prędkość.
Nawet bardzo blisko przejścia – 10 m od niego – wciąż 68 proc. kierowców jeździ szybciej niż pozwala ograniczenie.

Wiadomo też, że najniebezpieczniejsze pod tym względem są przejścia bez sygnalizacji usytuowane poza miastami, daleko od skrzyżowań na drogach, które w jednym kierunku mają co najmniej dwa pasy ruchu. Tam kierowcy jeżdżą średnio najszybciej.

Od 2015 r. znacznie przybyło przekraczających prędkość w pobliżu przejść

Badacze ITS porównali swoje obserwacje z pilotażowym badaniem, które dla ministerstwa wykonano w 2015 r. [czytaj o wynikach tego badania].

Okazało się, że po czterech latach znacznie przybyło kierowców jeżdżących za szybko w okolicach przejść dla pieszych. W ubiegłym roku na odcinku 100 m przed przejściem przy ograniczeniu do 50 km/h zaobserwowano ponad dwa razy więcej kierowców przekraczających prędkość (85 proc.) niż w roku 2015 (40 proc.).

To nie wszystko. Aż trzykrotnie wzrosła liczba kierowców przekraczających prędkość na odcinku 100 m przed przejściem przy ograniczeniach do 70 km/h. W 2015 r. prawo łamało tak 30 proc. kierowców. W ubiegłym roku było to już 90 proc. kierowców.

Dlatego badacze rekomendują ministerstwu „zintensyfikowanie działań mających na celu radykalne zmniejszenie rzeczywistych prędkości pojazdów w pobliżu przejść dla pieszych szczególnie w obszarach zabudowanych w małych miejscowościach, poprzez rozszerzenie nadzoru i powszechne stosowanie infrastrukturalnych środków uspokojenia ruchu. W celu oceny skuteczności podejmowanych działań zaradczych i obserwacji zmiany zachowań kierowców i pieszych należy prowadzić systematyczny monitoring prędkości w rejonie przejść”

Piesi czują się coraz bardziej zagrożeni

Z badań ankietowych wśród pieszych da się zauważyć to, że znacznie częściej niż przed czterema laty zgłaszają, iż czas oczekiwania na przejście przez pasy jest za długi. W dużych miastach odsetek tak odpowiadających pieszych wzrósł z 15 proc. w 2015 r. do 53 proc. w roku ubiegłym. W małych miejscowościach i obszarze niezabudowanym wcześniej za długi czas oczekiwania sygnalizowało 20 proc. badanych, w ubiegłym roku już 40 proc.

Pięciokrotnie zwiększył się też odsetek pieszych z dużych miast, którzy zgłaszają ograniczoną widoczność na przejściach przez zaparkowane pojazdy. Cztery lata temu ten problem zgłaszało 5 proc. badanych, obecnie sygnalizował to więcej niż co czwarty pieszy.

Trzecią poważną zmianą, którą należy zauważyć jest ogromny wzrost pieszych, którzy zauważają niebezpieczne zachowania kierowców. W dużych miastach odsetek pieszych zgłaszających ten problem wzrósł ponad trzykrotnie z 10 proc. w 2015 r. do 34 proc. w roku 2018.
Jeszcze większy skok takich doniesień nastąpił wśród pieszych z małych miejscowości i spotkanych poza obszarami zabudowanymi. Cztery lata temu niebezpieczne zachowania kierowców sygnalizowało zaledwie 5 proc. z nich, w ubiegłym roku aż 45 proc. badanych!

Badacze podkreślili, że zaobserwowali dużą trudność z przechodzeniem przez jezdnię w śród osób starszych. „Przekraczanie dwupasowej jezdni przy dużym natężeniu ruchu i dużych prędkościach jest szczególnie trudne dla osób starszych w wieku powyżej 60 lat, dla których średnie straty czasu na tego typu drodze wynoszą 16 s i są jednymi z najwyższych ze wszystkich zmierzonych w badaniu. Jeszcze większe trudności mają osoby starsze z przekroczeniem przejścia dla pieszych poza obszarem zabudowanym” – piszą naukowcy z ITS.

Warto dodać, że największy odsetek wśród ginących w wypadkach pieszych w Polsce stanową właśnie osoby w wieku 60 lat i więcej.

Z nosem w smartfonie i słuchawkach? Obiegowa opinia kierowców nie jest prawdziwa

Badacze przyglądali się również grzechom pieszych. Tych nie było za wiele. „W trakcie prowadzonych badań nie stwierdzono znacznych problemów związanych z nieprawidłowymi zachowaniami pieszych” – odnotowano w raporcie.

Odnotowano, że 7 proc. pieszych przechodziło przez pasy na czerwonym świetle, ale – jak podkreślają badacze – w większości wypadków były to sytuacje, gdy piesi długo oczekiwali na zielone światło i jednocześnie nie było na drodze samochodów.

Nieznaczna grupa pieszych korzystała na przejściach z telefonów. Robiło to zaledwie 5 proc. z nich. Jeszcze mniej zajętych było pisaniem wiadomości w telefonie (1 proc.). Równie niewielu słuchało muzyki podczas chodzenia po pasach (1 proc.).

8 proc. z obserwowanych pieszych przechodziło przez jezdnie w miejscach niedozwolonych – takie zachowania występowały przede wszystkim na ulicach osiedlowych o małym natężeniu ruchu pojazdów.

Kierowcy i piesi chcą lepszej egzekucji przepisu o wkraczających na przejście

Przy okazji badań ankietowych pytano ludzi o zapisy prawa. A dokładniej – o przepis, który jest dziś zapisany jedynie w definicji znaków „Przejście dla pieszych” w rozporządzeniu ws. znaków i sygnałów drogowych. To ten zapis, którego wpisania do ustawy niedawno odmówiło Ministerstwo Infrastruktury.

Ankietowanych zapytano, czy należałoby położyć większy nacisk na egzekucję przepisu: „Kierujący pojazdem zbliżający się do przejścia dla pieszych jest obowiązany zmniejszyć prędkość, tak aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszych znajdujących się w tych miejscach lub na nie wchodzących”.

Lepszej egzekucji tego przepisu chciałaby zdecydowana większość pieszych (78 proc.). Co ciekawe – równie wielu kierowców także popiera położenie większego nacisku na egzekucję tych przepisów. Zgodziło się z tym aż 72 proc. badanych.

Widać więc, że nie tylko miejscy aktywiści i piesi chcą, by obowiązki kierowcy przed przejściem dotyczyły też uważania na pieszych dopiero wkraczających na pasy. Z badania widać, że istnieje ogromne poparcie społeczne w tej sprawie. I nie budzi ona – jak wydawać by się mogło z przekazów medialnych – wielkich kontrowersji.

Fiasko polityki odblaskowej – mało kto odblaski nosi

Badanie pokazało, że choć piesi znają lepiej niż przed laty obowiązek noszenia odblasków (w nocy poza obszarem zabudowanym tam, gdzie nie ma chodnika lub drogi dla pieszych), to coraz mniej osób je zakłada.

Gdy badacze sprawdzali, ile osób po zmierzchu nosi odblaski tam, gdzie tego wymaga prawo, okazało się, że robi to zaledwie 19 proc. Aż 81 proc. pieszych odblasków nie nosi. W grupie, która najczęściej stosowała odblaski byli ludzie młodzi – do 20 roku życia. I większość elementów odblaskowych było tymi, które stanowią integralną część strojów – np. wszyte elementy butów czy kurtek.
W 2015 r. odblaski nosił nieco wyższy odsetek pieszych – 25 proc.

Jednocześnie badacze stwierdzili, że w porównaniu z rokiem 2015, w ubiegłym roku znacznie więcej pieszych poruszało się prawidłową stroną drogi. Cztery lata temu prawidłowo chodziło 69 proc., a w 2018 r. – 82 proc. pieszych.

Takie wyniki podważają domniemania, które pojawiły się w wypowiedziach policjantów oraz m.in. w rocznych raportach o stanie bezpieczeństwa publikowanych przez Krajową Radę Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Bowiem w ostatnich latach spadek śmiertelnych wypadków z pieszymi poza obszarem zabudowanym tłumaczono właśnie możliwym działaniem elementów odblaskowych. Tymczasem okazuje się, że pieszych noszących odblaski ubyło. Być może zatem prawidłowym wnioskiem jest fakt, że na poprawę bezpieczeństwa pieszych w tych rejonach najbardziej wpłynęło chodzenie właściwą stroną drogi?

Trzy rekomendacje po badaniu

Na podstawie tych danych badacze ITS przedstawili ministerstwu trzy rekomendacje w raporcie. O pierwszej – radykalnym spowolnieniu kierowców – już wspominaliśmy. Oprócz tego badacze wskazują, że należy unikać lokalizowania przejść dla pieszych na drogach, na których dopuszczalne są prędkości wyższe niż 50 km/h. Ich zdaniem przejść dla pieszych nie powinno się budować zwłaszcza na drogach o przekrojach dwujezdniowych poza obszarem zabudowanym. A jeśli już przejście na takiej drodze jest konieczne to powinno to być przejście z sygnalizacją świetlną.

Naukowcy rekomendują też rządowi intensywne działania edukacyjne skierowane do kierowców – by uzmysłowić im wpływ prędkości na bezpieczeństwo pieszych oraz by zrozumieli, jak trudną sytuację tam mają dziś starsi i dzieci. Badacze zauważają jednak od razu, że same kampanie nie wystarczą – przyłożyć będzie musiała się też policja. „Działania te powinny być wzmocnione poprzez skuteczny nadzór w rejonie przejść dla pieszych” – rekomendują w raporcie.
Polska policja prowadzi co jakiś czas ogólnokrajowe działania „Niechronieniu uczestnicy ruchu drogowego”. Obserwuje wówczas zachowania kierowców i pieszych przed zebrami. W sprawozdaniach z tych działań nie pojawiają się informacje, by policjanci skupili się mocno na prędkości, z jaką dojeżdżają do przejść kierowcy.

Łukasz Zboralski

PEŁEN RAPORT W FORMACIE PDF

 

 

Copyright © 2018, BRD24.PL PORTAL O BEZPIECZEŃSTWIE