• Home »
  • Prawo »
  • Policjant za granicą zarzuca ci brak apteczki? Nie musisz jej mieć. Ale…

Policjant za granicą zarzuca ci brak apteczki? Nie musisz jej mieć. Ale…

Facebooktwittergoogle_pluslinkedin

W krajach, które ratyfikowały konwencję wiedeńską samochód musi być wyposażono w to, czego wymaga się w kraju jego rejestracji. – Taka jest teoria, ale wybierającym się za granicę radzę uzupełnić to, czego się tam wymaga – mówi Maciej Wroński, szef organizacji pracodawców Transport i Logistyka Polska

apteczka

Apteczka nie jest obowiązkowa dla polskich kierowców. Fot.CC0

Gaśnica i trójkąt ostrzegawczy – to jedyny sprzęt, który polscy kierowcy muszą obowiązkowo wozić w aucie. Jednak za granicą przepisy co do obowiązkowego wyposażenia się różnią. Od Czechów na przykład wymaga się kompletu zapasowych żarówek i bezpieczników, na Słowacji trzeba mieć kamizelkę odblaskową, w Austrii obok kamizelki także apteczkę. Hiszpanie z kolei od osób noszących okulary korekcyjne wymagają, by jadąc samochodem mieli zapasową parę.

By ułatwić kierowcom podróże międzynarodowe sprawę wyposażenia samochodu uregulowano w konwencji wiedeńskiej o ruchu drogowym z 8 listopada 1968 r. Zakłada ona, że za granicą możemy się poruszać z wyposażeniem, które jest obowiązkowe w tym kraju, w którym samochód został zarejestrowany. Oznacza to, że polskiemu kierowcy nie można wlepić mandatu za brak apteczki czy zapasowych żarówek, bo w Polsce nie jest to wymaganym wyposażeniem.

Konwencję ratyfikowały wszystkie kraje Europy poza Wielką Brytanią, Irlandią i Kosowem. Hiszpania jest jej sygnatariuszem, ale konwencji nie ratyfikowała. Natomiast obok Wielkiej Brytanii jest krajem, który respektuje jej zapisy.

Kto ma rację podczas kontroli?

Konwencja konwencją, ale co w sytuacji kiedy będąc za granicą jesteśmy kontrolowani przez policjanta, który niekonieczne zapoznał się z dokumentem i respektuje podjęte zobowiązania?

– Takie sytuacje się zdarzają, sam tego doświadczyłem – mówi Maciej Wroński, prezes organizacji pracodawców „Transport i Logistyka Polska”. – Akurat wiedziałem, gdzie zadzwonić, niezbędne kontakty miałem zapisane w telefonie, więc z sytuacją sobie poradziłem. Jednak ktoś, kto wyjeżdża za granicę raz na jakiś czas, na wakacyjny odpoczynek, nie będzie wiedział co zrobić. Oczywiście można się kopać z koniem i przekonywać policjanta, dzwonić do ambasady czy konsulatu. Udowadnianie, że to my mamy rację zajmie nam sporo czasu i będzie kosztować wiele nerwów. Tymczasem na wakacje jedziemy po to, żeby wypocząć i jak najwięcej czasu spędzić na miejscu. Lepiej jest więc zapoznać się z przepisami kraju, do którego się wybieramy, sprawdzić jakie wyposażenie auta jest wymagane i uzupełnić je. Jeśli obowiązkowe są dwa trójkąty dokupmy albo pożyczmy drugi, jeśli apteczka – wyposażmy się w nią – doradza Maciej Wroński i dodaje: – Jestem przeciwnikiem przesadnej wiary w prawo. Ważny jest także zdrowy rozsądek.

AN